10 maj 2013

MICHAŁ PIRÓG, SIEPOMAGA, JA I WY - POMAGAMY FRANKOWI

Słuchajcie, jest akcja! Charytatywna. Firmowana (to chyba złe słowo) przez Michała Piróga. Lubię tego faceta, bo jest jednym z najbardziej wiarygodnych celebrytów w tym kraju i nie razi mnie jego obecność na Pudelku w kontekście akcji, którą organizuje. Poza tym jest gejem, a ja gejów lubię*.

Wujek Piróg dla Franka to prawdopodobnie pierwsza taka akcja, w którą tak mocno i osobiście angażuje się - co tu dużo mówić - gwiazda telewizji, kolorowych gazet i internetu. Jest to absolutnie jego własna inicjatywa i żaden menago od ulepszania wizerunku mu tego nie narzucił. A historia jest taka, że Franek to synek koleżanki mamy Michała, a on im po prostu pomaga oferując to, co ma najlepszego - zasięg i swoją popularność. Wszyscy go znają, nie każdy kocha, ale obok takiej akcji nikt nie powinien przejść obojętnie.

Kiedyś napisałem o tym, że dzieciństwo trwa zaledwie parę chwil - z perspektywy nas, dorosłych, ale przede wszystkim zdrowych ludzi. Tylko będąc w pełni swoich sił mogliśmy skakać przez płot, okradać sąsiada z czereśni, zdzierać sobie kolana upadając z roweru. I wystarczyła lekka choroba w typie grypy, żeby bawiących się kumpli móc oglądać jedynie z okna. Prawie ze łzami w oczach.

Franek ma popsutą aortę i poważną wadę serca. I pomyślcie teraz, że Franek może nigdy nie będzie mieć takiego dzieciństwa, jakie mieliśmy my - abstrahując od tego, że dzisiaj wygląda ono inaczej i bieganie z latawcem po łące zastąpił komputer. A świat zza szyby będzie oglądał znacznie częściej.

Pomyślcie też, że jedynym problemem naszych rodziców było to, żebyśmy się nie połamali wchodząc na drzewo. Rodziców Franka taki 'problem' pewnie ominie, bo mają TROCHĘ większy.

W takich sytuacjach powiedzenie 'pieniądze to nie wszystko' traci cały swój sens. Bo w przypadku Franka i tysięcy innych jemu podobnych, małych ludzi, kasa liczy się najbardziej. No niestety, miłością dziecka nie wyleczysz i żaden bóg też tego za nas nie zrobi. Dla tego malucha pieniądz oznacza 'być albo nie być'. On żyje dopiero 9 miesięcy... Mam dwie małe córki i wiem jak bardzo mocno kocha się dzieci w tym wieku i jak wielką bezinteresowną miłością one same darzą swoich rodziców. Tego w późniejszych latach już nie ma.

A dlaczego akurat Franek? Bo tak. Bo ma spojrzenie, którym rozkochuje w sobie nie tylko kobiety. Bo ma bluzę, która mi się podoba i sam bym chciał taką mieć, tylko w trochę większym rozmiarze. Bo jest blondynem tak jak ja. Jest uroczym chłopcem, ale nie bardziej niż inne dzieci. Tyle, że nie mam wolnego miliona, żeby pomóc im wszystkim - po prostu trzeba kogoś wybrać. Z naciskiem na TRZEBA.

W chwili, gdy piszę tę notkę Franek na SiePomaga uzbierał już ponad połowę potrzebnej sumy. Brakuje mu jeszcze jakichś 23 tysięcy, na które czeka do 1 czerwca. Czasu ma niewiele, ale pamiętacie Tatę Julki? W kilka godzin udało się zebrać ponad 100 tysiączków i przekroczyć nawet założony cel. Wtedy operacja się udała. I mimo, że Franek nie ma tak profesjonalnie zorganizowanej kampanii, to ma Wujka Michała, któremu zależy. A Frankowi się należy.

Wiecie, co robić.

/////

* bo wykazują się wręcz heroiczną odwagą żyjąc w tym kraju - czy to pod ciągłym przykryciem, czy jawnie manifestując swoją orientację; z nimi zawsze jest o czym pogadać, mają do siebie ogromny dystans i potrafią śmiać się ze swojego 'homo-jestestwa' - takich gejów znam i za to Was uwielbiam.



Szerujcie i lajkujcie - nie dla moich poglądów. Niech się Franek ucieszy.