15 sty 2013

KOBIETO, FACET MA TYLKO JEDNĄ NATURĘ


Facet jakoś nie ma z tym problemu. Widzi dziewczynę, zagaduje, potem spacerek, kino, lodzik (ej! taki z lodziarni), kolacyjka, śniadanko, teściowa, awantura, kryzys, buzi buzi, znowu spacerek... 

I tak się oboje poznają, docierają i akceptują to, co mają. Faceci. Bo kobiety ciągle chcą coś zmieniać, a najbardziej tego biednego faceta, który raz musi być twardym, pełnym testosteronu superbohaterem ratującym tyłek wszystkim dookoła, a raz delikatnym, romantycznym i pachnącym misiem do tulenia. Nie ma tak!

Pewnie, że na początku facet stara się być i jednym, i drugim. Tyle, że nie bardzo mu wychodzi, a dziewczyna nie daje mu do zrozumienia, że się chłopak ośmiesza. Jej imponuje to, że się stara, jest zakochana i przymyka oko na te niedociągnięcia. Przecież się nauczy. No właśnie nie - nie nauczy się. Bo męska natura jest jedna. A przynajmniej powinna taka być. Inaczej jesteście z psycholem. Lub co najmniej z zakompleksionym, rozchwianym emocjonalnie, życiowym niedorajdą.

Wyobraźcie sobie, że facet jednego dnia jest milutki-do-rany-przyłóż-niczym-pupcia-niemowlaka gościu, a drugiego przychodzi wkurwiony z pracy, leje was pasem i dewastuje łazienkę. To jest psychol. Jasne, ze niektórym to imponuje, ale to chyba nie o to chodzi w życiu, żeby raz eksplodować ze szczęścia, a raz chwytać za żyletkę.

Przerysowałem, ale nie ma takiego, który z jednej strony byłby twardym, przystojnym, do granic męskim, mocno stąpającym po ziemi facetem i z drugiej misiem pluszowym piszącym dla was wiersze. Prawdziwa męska natura jest jedna. A ta druga zawsze będzie sztuczna, niedopracowana i 'nie jego'. 

Okej, rozumiem waszą potrzebę, żeby facet był jak kameleon i zmieniał się tak jak się wam akurat podoba. I żeby jednocześnie przybierał różne barwy. I żeby jeszcze przy okazji mógł się tego domyślić to byłby ideał.

Słuchajcie, po to tyle czasu zajmuje nam poznawanie się nawzajem, żeby potem jedno do drugiego nie miało pretensji, że zachowuje się dziwnie albo inaczej niż oczekuje tego druga strona. Kobieta. Kobieta, która w zależności od sytuacji zawsze chce, aby jej facet był taki jak wtedy gdy go poznała, potem taki za jakiego wyszła i taki, jakim jeszcze nie jest, ale powinien być, bo przecież jest facetem.

Ok, a to znacie?

Bądź mężczyzną, sam podejmij decyzję! - Dlaczego nie spytałeś mnie o zdanie?
Zrób dziś dobry obiad - Musiałeś zrobić akurat TO?
Zabrałbyś mnie czasem do jakiejś restauracji - Ale nie dziś, nie widzisz że źle się czuję?
Zrób coś! - Ale co mam wg ciebie zrobić? - A co, ja mam za ciebie myśleć?
Przytulisz mnie? - Ale nie tutaj! I nie tak!
Kiedyś byłeś taki zabawny - Kiedyś ci się podobały moje żarty - Ale już mi się nie podobają
Kiedyś kupowałeś mi kwiaty - Dałem ci tydzień temu przecież - A wcześniej kiedy mi dałeś?
Kiedyś byłeś inny - Czyli jaki? - Nie wiem, inny
Kiedyś mówiłeś, że mnie kochasz - Ty też - Ale jak jestem kobietą!

Bo niezależnie od tego, jaki poziom absurdu chcecie osiągnąć, chcecie mieć w swoim mężczyźnie najzwyklejsze w świecie oparcie. A to oznacza przewidywalność. Facet musi być przewidywalny dla was i dla samego siebie. Ale to nie oznacza, że macie przez całe życie próbować go zmieniać według własnego planu i żeby zawsze się domyślał, jaki jest kolejny punkt. Jeśli coś nie będzie zgodne z jego charakterem czy temperamentem, to raz zrobi wszystko tak jak chcecie, a raz nie bo mu się zapomni. Bo nie leży w jego naturze. I potem to wy będziecie się zastanawiać czy będzie 'po waszemu' czy nie. I gdzie tu przewidywalność? Facet to nie pies, żeby go tresować. Facet ma jedną naturę i jeśli się na nią decydujecie, to w niej musicie szukać pozytywów, a nie tworzyć drugą pod wasze upodobania.



Podobało Ci się? Nie zgadzasz się? Zostaw komentarz!