4 sty 2013

ANIA MUCHA W JURY, CZYLI DOBRE ALIBI NA SŁABEGO BLOGA

Bardzo chciałem/chciałam startować, ale Mucha nie będzie mnie oceniać.

Wczoraj organizatorzy konkursu Blog Roku 2012 ogłosili skład jury. W kategorii 'lifestyle' dzielić i rządzić ma Anna Mucha. Nie ministra, ta druga. A w blogosferze lament, żal, ogólne WTF i skandal.

I foch. Paru blogerów już złożyło publiczne zażalenie, że cały rok czekali, a tu taka porażka. No to wam powiem i sparafrazuję znane powiedzenie, że marnemu blogerowi to i juror przeszkadza...

Nie chcecie, to nie - musu przecież nie ma. Ale nie zasłaniajcie się czymś takim, jak "gupi juror"! Że co on tam wie, że przecież nie ma pojęcia o blogach, skoro sam ma TAKI blog. Że aktor jest od grania i niech spada do teatru albo na plan, ale od blogów to mu wara.

A prawda jest taka, że szukacie sobie alibi. Wasz blog i tak nie wygra, choć w waszym mniemaniu powinien, bo jest śliczny, bo ma mnóstwo pasjonującej treści, bo ma tysiące lajków i przede wszystkim jest waszym ukochanym dzieckiem (więc to haniebne bardziej docenić czyjeś inne, brzydsze i głupsze dziecko, nieprawdaż?). Zwycięży zwykły przypadek.

No to po co w takim razie startować, walczyć o głosy i na sam koniec i tak być wielce zawiedzionym. Lepiej odpuścić i jeszcze szybciej się usprawiedliwić. Sam przyznam sobie nagrodę, bo przynajmniej nie będzie wstydu - to u jednego z blogerów. Pewnie. Ciemny lud czytelników i tak to kupi, a bloger będzie czuł się rozgrzeszony. Wygrana to przecież obciach i wiocha zarazem - być docenionym przez kogoś, kto ma TAKIEGO bloga. A przegrana to skandal, bo jak mogli dać nam TAKIEGO jurora, który nie docenia najlepszych blogów. No nie można wam dogodzić...

To przyjmijcie do wiadomości, że ocena kogokolwiek z tego jury jest tylko i wyłącznie jego subiektywnym wyborem. To nie konkurs matematyczny na dobre i złe odpowiedzi. Nie ma jednej złotej reguły, jak tworzyć i pisać dobrego bloga. Każdy, kto spojrzy będzie widział co innego. To kwestia gustu.

Czy ktokolwiek z was na tyle dobrze zna Annę M., żeby powiedzieć, że ma fatalny gust?
I czy w ogóle ktokolwiek z nas jest predyscynowany do tego, żeby go oceniać?

Część blogosfery już oceniła Muchę, zanim ona zdążyła czyjkolwiek blog w ogóle zobaczyć!  Kominek, Paweł Opydo, Hatalska i paru innych, którzy na blogowaniu zjedli zęby - czy oni wszyscy zgodnie wybraliby ten jeden właściwy i najlepszy blog? Każdy docenia co innego, czyta co innego i czego innego oczekuje od samego blogowania.

Dlatego nie ma ŻADNEGO znaczenia kto ocenia jaką kategorię. Za miesiąc i tak nikt nie będzie pamiętał ani tym bardziej szukał po internetach. Nikt nie wypomni, że to na waszym blogu usiadła mucha. Liczy się wygrana, która mimo że w tym konkursie jest całkowicie przypadkowa, to przynosi jakiś splendor i popularność.

Mucha odleci, a marka i czytelnicy zostaną. I to tyle.

PS.
Ja daję sobie weekend na podjęcie decyzji czy wystartować. Bo nie wiem czy to fair zabierać wygraną innym, pisząc dopiero czwarty miesiąc :P



Podobało Ci się? Nie zgadzasz się? Zostaw komentarz!